Dwie metody – psychiczna i czasowa
Jakiś czas temu byłem na krawędzi przerwania pracy nad komiksem. Ciągłe męczenie się nad kolejnymi stronami. Czasochłonne, męczące i długotrwałe. Działające negatywnie zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Pojawiające się ciągłe pytania: po co? dlaczego? dla kogo? czy jest sens robić to dalej?
Nie lepiej ten czas poświęcić na wykonywanie zleceń lub malowanie obrazów? Robiąc zlecenia, zamiast rysować komiks, zarobiłbym krocie. Malując obrazy, miałbym ich już około osiemdziesięciu.
Uparłem się na 75 stron komiksu, w którym każdy kadr jest malowany jak osobna ilustracja. Szlag mnie trafia, gdy wraca mi świadomość, ile pracy jest jeszcze przede mną. Chciałbym zająć się już czymś innym – nowym, ciekawym tematem.
Takie myśli wkradają się do głowy i drążą temat bardzo głęboko. Oczywiście, zawsze mogę przerwać rysowanie HARD 2. Niestety „punkt zwrotny” przekroczyłem już dawno temu. Szkoda było by zmarnować całą dotychczasową pracę, jaką wykonałem.
Spróbowałem więc znaleźć rozwiązanie tego problemu.
Wymyśliłem i zastosowałem dwie metody, aby ulżyć sobie w męczarniach i wahaniach, które mnie dopadły. Metodę psychiczną i czasową.
Metoda psychiczna polegała na tym, iż wytłumaczyłem sobie, że jestem w szkole artystycznej i się dopiero uczę. Moim zadaniem jest narysowanie 75 stron komiksu najlepiej jak potrafię. Jeśli to zrobię i go wydrukuję, zdam egzamin końcowy, który zakończy szkołę. Będę mógł się wtedy zabrać za inne rzeczy. Dzięki „szkole” wzrosną moje umiejętności techniczne, co wyjdzie mi tylko na plus.
Metoda czasowa polegała na zrobieniu sobie przerwy tygodniowej w rysowaniu komiksu.
Na szczęście poskutkowało
Zapał wrócił, chęci i ochota również ![]()
Pod spodem jedna z moich ulubionych postaci występująca w komiksie ![]()









